Projekt


Czym jest "Danielo"? Zacznę przewrotnie i powiem czym nie jest. To na pewno nie jest typowy zespół, to raczej forma projektu, to konstrukcja zdarzeń, przejaw myśli i niewypowiedzianych ekspresji, to nieustanne poszukiwanie swojej drogi, woli Boga, to symbioza dźwięków, słów, emocji i modlitwy.... Nie ma żadnej formalnej przynależnośći, bo to co nas łączy to IMIĘ JEZUS, które ma większą moc od słownych, czy pisanych deklaracji. Obecnie działamy głównie pod skrzydłami Charyzmatycznej Wspólnoty Hallelu Jah, której część z nas jest członkami, w której i dla której posługujemy poprzez przygotowywanie oprawy muzycznej eucharystii, uroczystości, rekolekcji lub prowadzenie modlitwy uwielbienia, do której każdego z nas Bóg powołuje. Idziemy tam, gdzie Bóg nas posyła.



 



Patrząc z perspektywy czasu wyraźnie widać, że projekt  nie jest czymś stałym, zmienia się, rozwija, więc  ma swoją ciekawą historię, w której....na początku było... "Morze", hmm chyba miało "Być" morze ???, no dobra,  na poczatku było "Być Morze?". 



Projekt miał stanowić alternatywę dla zespołu "Być Morze?", który to prowadziłem od 2000r. Zespół rządził sie swoimi prawami i miał określone swoje cele, natomiast w moim serduchu narastało pragnienie zrobienia czegoś innego, w innym klimacie. Tak oto w 2004r. powstał pomysł, za pomysłem muzyka i teksty, a za nimi pierwsza płyta projektu "Nie trać nadziei na miłość...". Do pracy nad tą płyta zaprosiłem Johnnego i Kasię, z którymi razem graliśmy w "Być Morze?". Projekt w swym założeniu miał mieć charakter jedynie "nagraniowy", gdyż "koncerty" dalej grywaliśmy z "Być Morze?". Czas mijał, a z nim pojawiały się nowe melodie, teksty i piosenki. Jak już ich się nazbierało tyle, ile być powinno zapadła decyzja o nagraniu drugiej płyty, nad którą prace trwały od czerwca do listopada 2006r. Przed samym końcem roku po raz pierwszy światło dzienne ujrzały "Dwie bajki puenta i coś jeszcze...". W nagraniach swój udział miały te same osoby co poprzednio, z tą różnicą, iż tutaj udział dźwięków skrzypcowych jest o wiele większy. Płyta jest mi szczególnie bliska, gdyż miała być ostatnią, którą nagram (ale coś mi się tego założenia nie udało zrealizować;)) Dlatego też towarzyszyło nam założenie, iż ma być bardzo bogata dźwiękowo, a powstałe melodie miały być owite w wartościowy przekaz. I tak też sie stało. Płyta została nagrana i .... miał być koniec wszystkiego. I to dosłownie, bo w tzw międzyczasie swoją twórczą aktywność zawiesił także zespół  "Być Morze?" i drogi ludzi go tworzących rozeszły się gdzieś po świecie. 



Taka pustynia twórcza trwała do początku 2008r. Wtedy Bóg na nowo przypomniał mi po co mam gitarę i jaki cel mają mieć dźwięki z niej wydobywane. To był punkt zwrotny i można powiedzieć, że od tego momentu zaczyna się II rozdział histori projektu. Zmienił się więc charakter i cel projektu. Charakter "nagraniowy" przerodził się w "świątynny", a "koncertowy" w "posługę". Cel i założenie było proste - raz na miesiąc przygotować oprawę muzyczną do eucharystii z modlitwą uwielbienia, które odprawiane są w ramach wrocławiskiej Wspólnoty Hallelu Jah. Do tej ideii zaprosiłem Marzenkę, z którą to przygotowywaliśmy nowe aranżacje znanych już pieśni, ale także przy okazji wdrażaliśmy mój autorski materiał. Nasza praca spotkała się z bardzo ciepłym odbiorem zarówno Liderów jak i członków wspólnoty, co tylko utwierdzało nas, iż obraliśmy dobry kierunek. A Bóg? Bogu chyba też sie podobało to, co robimy, ponieważ każdy kolejny miesiąc jawił się jako błogoslawieństwo. Pan, w sobie tylko znany sposób, przyprowadzał do nas kolejne osoby, które wzbogacały projekt swoimi talentami i różnymi dźwiękami. Dla mnie o tyle to było niesamowite i piękne, gdyż były to osoby z "Być Morze?", w serca których Pan na nowo rozpalił pragnienie grania na Jego chwałę i to właśnie w takiej eucharystycznej formie. Tym samym do września 2008r. ekipa projektu z 2-óch osób rozrosła sie do osób 6-ściu (Madzia-śpiew, Marzena-śpiew, Kasia-śpiew, skrzypce, Ela-dżamba, Johnny-gitary, harmonijka, saksofon, Danielo-gitara i śpiew). W takim składzie (a czasami jeszcze większym, bo i goście pojawiali się przy różnych okazjach) dalej robiliśmy swoje realizując przyjęte założenia posługi dla dobra wspólnoty i na chwałę Boga. Jednocześnie zaś, od stycznia 2009r. ruszyły prace na nową płytą, która miała mieć charakter dziękczynny za otrzymywane błogosławienstwa. W kwietniu do całej układanki dołączył kolejny weteran byćmorzowy, czyli Michał, a z nim w naszej muzyce zawitały dźwięki fletu prostego i poprzecznego. Między  kolejnymi  posługiwaniami (a okazji przybywało) kolejna osoba  dogrywała swoje ścieżki do piosenek  z płyty.  W paździrniku proces rejestracyjny dobiegł końca, listopad to głównie mastering i mix materiału. Wszystko po to, aby w grudniu swoją premierę mogła mieć płyta "Dla Ciebie Panie chcę..." . Płyta bardzo ciepło przyjęta, co niewątpliwie raduje serce i wynagradza trud i wszelakie poświęcenie przy jej tworzeniu. Grudzień 2009r. to także jedna istotna zmiana w projekcie. W miejsce Marzenki (dla której nadszedł czas porodu) zawitała Monika, która bardzo szybko wkomponowała się w życie projektu. Należało by jednak powiedzieć, że Marzenka dalej ma swoje miejsce w naszej ekipie, a miejsce dla Moniki po prostu na nią czekało. To był  kolejny błogosławiony rok, w którym łatwo dostrzec opiekę i prowadzenie Boga.



Rok 2010 natomiast to rok jeszcze większej służby. Bóg posyłał, my podejmowaliśmy posługę - eucharystie, rekolekcje, uroczystości, modlitwa i uwielbienie - wszystko to przenikało się każdego miesiąca. A Bóg? On dalej posyła, a jak posyła to i błogosławi. Od września posługujemy także na środowych spotkaniach uwielbieniowych  Wspólnoty Hallelu Jah. A do tego celu Pan przydzielil nam dodatkowo Darka-perkusja, Dominika-gitara basowa, Anię-śpiew. Tym samym idziemy jakby dwutorowo - eucharystycznie i uwielbieniowo, co daje nam jeszcze więcej okazji do uwielbiania naszego Boga, do czego jesteśmy powołani. Koniec 2010r. to kolejne prezenty od Boga w postaci reedycji płyty "Dwie bajki puenta i coś jeszcze..." oraz nowego serwisu internetowego projektu.



Kolejne 2 lata to czas "ogrania" się w poszerzonym składzie, to czas służby, to czas szukania nowego stylu ale i trwania przy naszym źródle jakim jest eucharystia. Z początekiem 2012r. rozpoczęliśmy prace nad naszą kolejną płytą. Płyta "pożarła" wiele, wiele godzin pracy, modlitw, trudu. Jednakże Bóg dawał siły, błogosławił i 12.12.12r światło dzienne mogła ujrzeć pięknie wydana płyta "Imię ponad wszelkie imię" . Stanowi ona kolejne podsumowanie, kolejnego rozdziału funkcjonowania naszego Projektu. A zaiste był tp piękny rozdział.



I jak tak doszliśmy do dnia bieżącego, to nie sposób zobaczyć, że JEZUS ŹYJE!!! bo tylko dzięki niemu to wszystko było możliwe i jesteśmy w tym, a nie innym miejscu.  Wiem, że Pan dalej będzie prowadził w ciekawe miejsca.... i błogosławił. 



Pozdrawiam w Panu Danielo                                                                                                                                                                                               BOGU NIECH BĘDĄ DŹWIĘKI !!! 



cdn...